poniedziałek, 8 września 2025

Koniec z iluzją AVE. W obronie decyzji i budżetów

Po kilku latach absencji w tworzeniu wpisów na moim blogu - swoją aktywność przeniosłem na LinkedIn - postanowiłem przerwać to milczenie. To efekt zbulwersowania praktykami jakie obserwuje w branży monitoringu i analizy mediów. 

Kończą się wakacje i napływa do nas ogrom zleceń na raporty sponsoringowe podsumowujące eventy, festiwale, maratony, koncerty, rozgrywki itp. oraz jak zwykle o tej porze półroczne podsumowaniami komunikacji marek i analizy konkurencji. Przy tej okazji otrzymujemy do weryfikacji raporty wykonane przez inne podmioty z rynku. Na slajdach wszystko się zgadza: wykresy rosną, wskaźniki lśnią. A jednak, gdy wjeżdża nasza weryfikacja, pęka bańka. Okazuje się, że nawet połowa materiałów jest „nie na temat”, brakuje kluczowych mediów, a AVE bywa wielokrotnie zawyżone przez sztucznie nadmuchane cenniki lub błędy w metodologii. Zdarza się też zrównywanie pasm RTV - jakby prime time kosztował tyle co nocne powtórki. To nie są drobiazgi. To mechanizmy, które wprost deformują decyzje i usypiają czujność.

Skąd bierze się iluzja?

  1. Zaszumione dane - do kalkulacji wpadają wzmianki odklejone od celu komunikacji, materiały nie na temat będące wynikiem automatycznego monitoringu.

  2. Niekompletna baza źródeł - pominięte tytuły/kanały wypaczają obraz rynku i konkurencji.

  3. Cenniki bez kontekstu - brak rozróżnień format/placement; w RTV brak pasm i godzin.

  4. „Mnożniki za PR” - to kosmetyka (x3, x5…), a nie metodologia.

  5. Brak zderzenia z rynkiem - zero sanity checku z realnymi CPM/CPP/kolumną czy formatami digital.

Efekt? 

Po pierwsze - fałszywe bezpieczeństwo („skoro AVE rośnie, to jest dobrze”). 

Po drugie - złe decyzje: wybór kanałów, influencerów, ocena sponsoringu i pozycji vs. konkurencja odbywa się na zafałszowanej mapie. 

Po trzecie - erozja zaufania zarządów: kiedy wyniki finansowe nie nadążają za „wzrostami na slajdach”, PR i marketing płacą reputacją.

Żeby była jasność: AVE nie jest złem wcielonym. Ale trzeba go traktować jedynie jako miarę „przestrzeni”, w której zaistniała komunikacja. Problem zaczyna się, gdy AVE staje się fetyszem, a nie wskaźnikiem pomocniczym - i gdy buduje się je na piasku (to nawiązanie do mojej prelekcji na Kongresie Profesjonalistów Public Relations 2024 w Rzeszowie).

Co robić zamiast iluzji?

  • Wrócić do Barcelona Principles i Frameworku AMEC: mierzyć ciągłość outputs → outtakes → outcomes/impact.

  • Wprowadzić jakościowy SOV (udział w głosie z wagą jakości), message pull-through, wskaźniki dotarcia do grupy celowej, a w ślad za tym zachowania (ruch, zapytania, leady, konwersje, rekrutacja).

  • Dla AVE – jeśli już używamy – opierać je na aktualnych stawkach rynkowych, z pełną metryką (źródło, data, format/placement, pasmo/godzina w RTV).

  • Zawsze robić sanity check z realnymi kosztami (CPM/CPP/kolumna/digital), a materiały nie na temat wycinać z kalkulacji.

Apel do środowiska (ZFPR, PSPR, SAPR, organizatorzy konkursów Złote Spinacze i PR Wings): uczyńmy jawność metodologii standardem. W raportach i zgłoszeniach konkursowych obowiązkowe powinny być: źródła stawek i ich daty, opis kompletności bazy oraz zasady filtracji. Materiały oparte na zawyżonych cennikach i uboższej bazie - do poprawy, nie do nagradzania.

Klientom i zespołom rekomenduję krótki audyt higieny danych: sprawdzenie źródeł, stawek, kompletności i jakości, a potem raportowanie wspierające decyzje, nie iluzje. Lepiej mieć liczbę skromniejszą, ale prawdziwą, niż efektowną fatamorganę, która prowadzi wprost do złych inwestycji.

poniedziałek, 5 listopada 2018

TOP MARKA - najsilniejsze marki na tle polskiego krajobrazu medialnego

Marki i firmy chcą wiedzieć jak są postrzegane przez konsumentów.
Doskonale wiemy, że wizerunek kreowany przez media w dłuższej perspektywie jest bardzo istotnym elementem przeważającym w decyzjach konsumenckich.
Dlaczego? Bo żyjemy w świecie bardzo podobnych usług, produktów, o zbliżonej jakości czy designie. W świecie tak podobnych rozwiązań to właśnie komunikacja medialna, działania reklamowe czy public relations są sposobem na wyróżnienie się.

Ale czym są media, które mają wpływ na budowanie tego wizerunku?
Otóż dziś to praktycznie wszystkie platformy poprzez które docierają do nas informacje.
Kiedyś rozgraniczaliśmy informacje na te medialne pochodzące z prasy czy TV oraz te pochodzące od naszych znajomych czy rodziny. Dziś te światy przeniknęły się – głównie za sprawą mediów społecznościowych i urządzeń mobilnych.
Stale jesteśmy podpięci do mediów a rekomendacje od różnych osób wpływowych, w tym od naszych najbliższych trafiają do nas np. poprzez Facebooka czy inne medium.
To z perspektywy marek bardzo interesująca sytuacja. Choć nie jest to łatwe wiele z tych informacji możemy monitorować. Dzięki temu możemy je również badać pod kątem tego co przenika do umysłów konsumentów.
A zatem, dzięki właśnie monitorowaniu i analizie mediów mamy możliwość poznania kompleksowego wizerunku firm i produktów.

Wychodząc naprzeciw właśnie tym oczekiwaniom powstała TOP MARKA, największe badanie wizerunku marek w polskiej przestrzeni medialnej!
To wspólna inicjatywa magazynu PRESS oraz agencji PRESS-SERVICE Monitoring Mediów.
W tym roku to już 11 edycja tego badania!
Ale co ważne to przedsięwzięcie stale ewoluuje aby lepiej odpowiadać na zmieniające się potrzeby firm i realia rynkowe. Unikalne połączenie wiedzy na temat świata mediów i twórców medialnych reprezentowane przez redakcję PRESS oraz doświadczenie analityczne płynące z prowadzonych badań, monitorowania mediów oraz doradztwa w zakresie strategii komunikacyjnych ekspertów z PRESS-SERVICE  pozwoliło na odświeżenie metodologii Top Marki. Znaleźliśmy odpowiedzi na wiele wyzwań badawczych, które stanęły przed nami w procesie budowy tego badania.
Dostosowaliśmy ją do zmieniających się trendów w komunikacji oraz rozszerzyliśmy analizy mediów tradycyjnych o informacje pochodzące z platform społecznościowych. Miarą tej oceny stał się impact określający dotarcie informacji na temat poszczególnych brandów do odbiorców oraz wydźwięk tych przekazów. Wszystkie informacje zostały sprowadzone do wspólnego mianownika dzięki temu możliwe stało się  ich bezpośrednie porównywanie.

Wynik?!?
Ponad 52 mln przeanalizowanych informacji, w tym aż 46 mln z Facebooka, Twittera czy Instagrama. Zbadaliśmy wizerunek setek brandów w wyniku czego wyłoniliśmy 500 marek o najlepszym wizerunku w 50 branżach.
Dzięki jasnym kryteriom badawczym, tej samej metodologii powstał zobiektywizowany raport pokazujący całościowy krajobraz medialny firm i marek. Otrzymaliśmy ranking najbardziej medialnych i cenionych brandów w ramach tych samych branż ale także możliwość porównywania aktywności medialnej poszczególnych branż i ich specyfiki. To potężna dawka wiedzy o komunikacji i mediach oraz źródło inspiracji do działań i zrozumienia mechanizmów komunikacyjnych w poszczególnych sektorach. Top Marka to platforma do analiz benchmarkingowych pomiędzy poszczególnymi markami, świetny materiał porównawczy w pracy dla specjalistów od public relations, social mediów czy zintegrowanej komunikacji.


Podkreślę jednak, że pomimo tych atutów to jednak dopiero punkt wyjścia do bardziej szczegółowych analiz, w tym do oceny efektywności wybranych przez dane marki strategii mediowych. W takim zobiektywizowanym procesie badawczym nie wiemy przecież jakie szczegółowe cele stawiały sobie poszczególne firmy, jakie były ograniczenia lub założenia w komunikacji w danym czasie. To możemy zbadać dopiero poznając indywidulane cele i założone formy przekazów a w następnym kroku zaproponować optymalne kanały komunikacji, wskazać nisze medialne czy najlepszych parterów w postaci dziennikarzy, influencerów czy mikroinfuencerów.

Zapraszam do lektury listopadowo-grudniowego magazynu PRESS, a w ramach niego oczywiście Top Marki, a także do rozmów, dyskusji, spotkań na temat badań medialnych i poszukiwania najefektywniejszych strategii komunikacyjnych.
x

czwartek, 25 października 2018

„Wpływ technologii informacyjnych na społeczną rzeczywistość” - warsztat Komitetu Dialogu Społecznego KIG

Zjawisko fake newsów, napędzane przez upowszechnianie się mediów społecznościowych, to coraz większy problem, którego efektem jest spadek zaufania społecznego – nie tylko do mediów, lecz także do instytucji publicznych. 
Jako jeden z ekspertów zaproszonych do poprowadzenia warsztatu Komitetu Dialogu Społecznego KIG „Wpływ technologii informacyjnych na społeczną rzeczywistość” wskazywałem, że fake newsów nie da się oddzielić od faktów, dopóki nie zmienią się nawyki czytelników, przyzwyczajonych do szybkiej i pobieżnej konsumpcji treści. Paradoksalnie, to zjawisko może też spowodować, że do łask wrócą media tradycyjne i wzrośnie zapotrzebowanie na opiniotwórcze, rzetelne dziennikarstwo.



Dla zainteresowanych zamieszczam przygotowaną przeze mnie prezentację, która była podstawą mojego wystąpienia na Komitecie Dialogu Społecznego.


Hejt i trolling to jedne z największych zagrożeń dla demokratyzacji internetu


Zostałem zapytany przez serwis Newseria na temat ogromnego wyzwania jakim jest walka z nieprawdziwymi informacjami - fakenewsami.  
Czasami trudno rozpoznać, czy komentarz pochodzi z fejkowego konta, czy z konta użytkownika, który jest bardzo mocno przeświadczony o słusznej prawdzie tylko jednej strony. Dlatego narzędzia do monitoringu mediów coraz częściej służą do zbierania informacji, śledzenia historii, obserwacji i analizy danego profili. Na podstawie tak zebranych danych analitycy mogą dokonać oceny, czy dane źródło informacji to fejkowe konto, czy to jednak rzeczywisty profil jakiegoś oponenta dla danej dyskusji.



Więc informacji na temat technik oceny materiałów oraz zagrożeń związanych z nieprawdziwymi lub zmanipulowanymi informacji w materiale na serwisie innowacje.newseria.pl: https://innowacje.newseria.pl/news/technologie-do-tworzenia,p426379415

środa, 21 stycznia 2015

Efektywne kampanie zintegrowane wymagają zintegrowanego podejścia do monitoringu

Publikuję, jedną z moich ostatnich prezentacji. Temat ciekawy, bo dotyczący przenikania się treści pomiędzy różnymi kanałami komunikacyjnymi. Na kilku przykładach pokazane jest, że nawet jeżeli działamy tylko w mediach społecznościowych konieczne jest prowadzenie monitoringu wszystkich mediów. Tylko wtedy otrzymujemy odpowiedź o prawdziwym zasięgu naszych treści, o tym jak przenikają dyskusje z social media do mainstreamu i tworzą zasięg dla tematów często pierwotnie bardzo niszowych. Szczególnie ciekawe są historie dużych kryzysów, które wybuchły w mediach tylko w jednym mediów, ale następnie zostały rozpropagowane w innych kanałach i dzięki temu nabrały ogromnej siły.

Zintegrowane kampanie marketingowe wymagają wyboru narzędzi do badania ich efektywności. Monitoring wszystkich mediów prowadzony i wizualizowany w sposób integrujący dane z wszystkich mediów jest niezbędnym narzędziem badawczym i kontrolnym. Nawet prowadzenie działań marketingowych w jednym mediów, np. tylko w social media powinno być wspierane monitoringiem wszystkich mediów. Dzięki temu doskonale wiemy jakie są całościowe skutki tego co robimy w mediach społecznościowych, czy nasze treści, tematy przenikają do innych kanałów, czy wywołują zaangażowanie w SM i zasięg w mediach tradycyjnych. Monitoring nie może się ograniczać tylko do jednego medium.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Facebook bardziej mobilny

Wg danych ComScore ruch na portalach społecznościowych coraz silniej jest generowany przez urządzenia mobilne. Do tego dochodzi coraz większa popularność wszelkich aplikacji, które mocno "zabiegają" o uwagę użytkowników. Właśnie lider wśród używanych aplikacji - Google’s map app for the iPhone musiał ustąpić miejsca na tronie appce Facebooka! Obecnie 76% użytkowników smartfonów używa aplikacji Facebooka i spędza z nią 23% czasu poświęconego na to urządzenie. Na kolejnym miejscu konsumpcji smartfonowego czasu jest Google z 10% udziałem. 

czwartek, 8 listopada 2012

Top Marka - 5 lat badania wizerunku prasowego największych branż w Polsce



Po raz piaty na łamach październikowego wydania miesięcznika "Press" prezentujemy wyniki badania Top Marka. To wspólny projekt magazynu „Press” i zespołu agencji informacyjnej Press-Service Monitoring Mediów. Kolejny raz przeanalizowaliśmy blisko 300 tys. materiałów z tysiąca tytułów prasowych. Tak ogromna liczba publikacji o różnych markach z 12 najczęściej opisywanych branż dowodzi, że mimo stale rosnącego potencjału Internetu, a zwłaszcza mediów społecznościowych, prasa jest wciąż niezmiernie ważnym źródłem informacji i barometrem wizerunku brandów.

Budowanie wizerunku nigdy się nie kończy i wymaga ciągłej czujności. Począwszy od pierwszej edycji badania stawiamy sobie za cel nie tylko zidentyfikowanie najczęściej przywoływanych w prasie marek, ale również odpowiedź na pytania, co było podstawą kształtowania ich obrazu oraz jakie czynniki miały największy wpływ na jego zmienność. Co roku więc wyniki analizy stanowią dla firm i czytelników źródło informacji o tym, które marki i dlaczego trafiają na łamy prasy najczęściej. Niezmiennie od początku w badaniu wyłaniamy po pięć najpopularniejszych marek z dziesięciu wiodących na rynku polskim branż: motoryzacyjnej, telewizyjnej, bankowej, telekomunikacyjnej, ubezpieczeniowej, radiowej, sieci handlowych, artykułów spożywczych, producentów IT oraz telefonów komórkowych. W roku 2010 w rankingu pojawił się sektor energetyczny  i zestawienie tzw. monopolistów, a rok później - branża kosmetyczna. Absolutną top branżą jest motoryzacja, która skupia najwięcej dziennikarskiej uwagi. Tegoroczne podsumowanie wyłania Markę Marek – najlepszy brand pięciolecia.
Top Marka właśnie świętuje swój pierwszy mały jubileusz. Jest tym, czym chcieliśmy, by się stała  – narzędziem pracy specjalistów ds. komunikacji. Spełnia nasze oczekiwania - mamy nadzieję, że Państwa również. Zapraszam do lektury.

piątek, 19 października 2012

Koniec papierowego Newsweeka

"To bardzo trudny moment dla nas wszystkich, którzy kochamy romantyzm papieru i wyjątkowe koleżeństwo podczas gorączkowych godzin w piątki przed zamknięciem numeru. Jednak jeśli chcemy utrzymać poziom dziennikarstwa, który daje poczucie sensu naszej pracy, musimy przejść do cyfrowej przyszłości" to słowa Tiny Brown, redaktor naczelnej Newsweek USA. 
Od 1. stycznia 2013 roku Newsweek USA będzie wydawany tylko w wersji elektronicznej dostępnej na urządzeniach mobilnych, e-czytnikach, tabletach i w internecie. Wygląda to na przełomową chwilę i bardzo ważne wydarzenie dla całego rynku prasowego i szeroko rozumianej rozrywki cyfrowej. Ale czy naprawdę ten moment napawa tak wielkim optymizmem? Gdy wgłębimy się w przyczyny rezygnacji Newsweeka z wersji papierowej okazuje się, że nie jest to wynik  analizy dojrzałości rynku cyfrowego, który jest już w pełni gotowy na przyjęcia tylko zdigitalizowanej wersji tego magazynu. Podstawowa przyczyna to kwestie kosztów i wynik problemów rynku prasowego. Oszczędności na druku i kosztach kolportażu mogą być na tyle duże, że powinny przykryć straty wynikające ze spadku ogólnego sprzedaży tygodnika. Pomóc Newsweekowi w osiągnięciu sukcesu przy tej zmianie ma być rosnący rynek tabletów.
Wg danych jakie można znaleźć w sieci jasno wynika, że w USA już nasycenie rynku tabletami jest bardzo duże (szacuje się, że liczba sprzedanych tych urządzeń to 70 mln w stosunku do 310 mln mieszkańców), ale co bardzo ważne, pokrywa się to również z przyzwyczajeniem użytkowników urządzeń mobilnych do dokonywania płatności w internecie. Zresztą, większość urządzeń posiada znak nadgryzionego jabłuszka co sprzyja popularyzacji płacenia za bardzo różny kontent dedykowany pod te sprzęty. 
A jak to się wszystko ma do polskiego rynku? Wiemy, że na pewno takie zmiany nie dotyczą europejskich wydań Newsweeka (a tym bardziej polskiego wydania). Co ciekawe, wypowiedź rzeczniczki Ringier Axel Springer Polska (którą znalazłem na MediaRun) Anny Gancarz-Luboń potwierdza, że głównym argumentem zmian na rynku amerykańskim były właśnie kłopoty magazynu - "Decyzja amerykańskiego wydawcy o rezygnacji z wersji drukowanej nie ma absolutnie żadnego wpływu na tygodnik Newsweek Polska. Tytuł, wydawany w Polsce od ponad 11 lat, ma bardzo mocną pozycję na rynku, cieszy się uznaniem czytelników i zainteresowaniem reklamodawców". Z tego wynika, że amerykański odpowiednich magazyny nie miał już silnej pozycji na rynku i nie cieszył się wystarczającym zainteresowaniem czytelników i reklamodawców...
Uważam, że aby mogło dojść do podobnego ruchu w Polsce i jakiś główny tytuł przeszedłby tylko do przestrzeni cyfrowej, musi znacząco zwiększyć się nasycenie rynku tabletów, znacząco poszerzyć się dostęp do darmowego Wi-Fi oraz spopularyzować tani mobilny dostęp do Internetu. Wiele z tych elementów już jest realizowanych. Powołując się na jeden z raportów PRESS-SERVICE Monitoring Mediów dotyczący ważnych tematów związanych z rynkiem marketów i supermarketów, zauważalnym wątkiem wzbudzającym zainteresowanie dziennikarzy był fakt sprzedaży przez sieć Biedronka tabletów za 450 zł. Wg IDC szacuje się, że do końca czerwca 2012 roku sprzedano w Polsce 400 tys. tabletów a w całym roku 2012 Polacy mogą kupić pół miliona takich urządzeń (to wciąż niewiele jeżeli przyjmiemy, że mamy ok. 38 mln mieszkańców). Z drugiej strony mamy już podgrzany rynek informacjami o nowym iPad Mini, który startuje 26 października. Będzie znacząco tańszy niż iPad bo ceny zaczynają się od 245 $ - w Polsce pewnie między 1100-1250 zł. Wyrasta bardzo groźny rywal dla urządzeń Google'a i Kindle'a. To są właśnie takie fakty, które mogą wpłynąć na powszechność dostępu do technologii mobilnych i to nie tylko dla geeków z dużych miast, ale i wielu młodych i starszych ludzi z mniejszych miejscowości. To elementy przyspieszające rozwój tego rynku.
Na takie zmiany własnie czekamy. Zostaje tylko jeszcze jedna ważna kwestia. Czy i kiedy przekonamy się do zakupów ekskluzywnych treści - bo za proste informacje polski użytkownik raczej nigdy nie będzie chciał płacić? Prawdopodobnie jest to największa bariera dla rozwoju prasy elektronicznej. Kto wie, może nawet nie do pokonania.

wtorek, 15 maja 2012

Wizerunek kobiety a główne wydania serwisów informacyjnych TV

8 marca na spotkaniu  "Ach... te kobiety" organizowanym przez Wojewodę Wielkopolskiego Pana Przemysława Pacię miałem przyjemność zaprezentować materiały ukazujące wizerunek kobiety w głównych serwisach informacyjnych największych stacji telewizyjnych.  To wydarzyło się już dość dawno, ale co jakiś czas pojawiają się pytania dotyczące tej prezentacji dlatego zamieszczam ją na moim blogu.
Słowem podsumowania, niestety z analizy specjalistów PRESS-SERVICE Monitoring Mediów jednoznacznie wynika, że najbardziej opiniotwórcze media (najprawdopodobniej nieświadomie) utrwalają wiele ze stereotypów dotyczących kobiet. Poza tym, biorąc pod uwagę strukturę informacji oraz liczbę wydań serwisów prowadzonych przez redaktorki i redaktorów oraz emitowanych materiałów i komentarzy reporterów najbardziej kobiecymi wiadomościami jest Panorama w TVP2 a zdecydowanie najbardziej męskie są Fakty w TVN.


piątek, 30 grudnia 2011

Media 2011 - krótkie podsumowanie

Media - krótkie podsumowanie 2011

Prasa:
- debiut i sukces Uważam Rze - nikt się nie spodziewał, bo sukces chyba przerósł nawet twórców, że wydawałoby się na ustalonym rynku tygodników jest miejsce na kolejne pismo (tym bardziej, że wydane na względnie tanim papierze i bez ukrywanego subiektywizmu politycznego),
- przejęcie Presspublici przez Grzegorza Hajdarowicza - spektakularna transakcja, ale dla wielu całkowicie niezrozumiała z perspektywy biznesowej,
- przyspieszający kryzys związany ze spadkiem sprzedaży wydawnictw papierowych w żaden sposób nierekompensowany przez minimalne zainteresowanie elektronicznymi wersjami płatnymi (w tym na tablety i smartfony).

Internet i Social Media:
- rozwód TVN z Onetem i nieprzewidywalność przyszłej strategii i losów największego polskiego portalu,
- detronizacja NK przez Facebooka,
- rozszerzenie składu PBI i zapowiedź zmian w Megapanelu,
- premiera Google+ jako potencjalnego światowego rywala Facebooka,
- umocnienie się serwisów wideo na rynku reklamy internetowej oraz znacząca dynamika telewizji internetowej,

Radio:
- zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji, nakładająca m.in obowiązek, że 33% nadawanych utworów musi być po polsku, z czego 60% ma być emitowane w godzinach 5.00-24.00.

Telewizja:
- fuzja UPC i Aster wpływająca na zdecydowanie umocnienie się tej pierwszej na rynku telewizji kablowych,
- zakup części TVN (ITI) przez Canal+ (Vivendi) oraz spodziewane połączenie platform satelitarnych N i Cyfra+,
- przejęcie telewizji Polsat przez Cyfrowy Polsat oraz zakup Polkomtela przez Zygmunta Solorza.

...

Google+ przyspiesza

Powołując się na dane opublikowane przez Paula Allena widać, że Google+ rośnie coraz dynamiczniej. To z pewność efekt wielu czynników, zarówno pozytywnego buzzu, ocen użytkowników ale także samej funkcjonalności Google+. Coraz większa liczba userów buduje kulę śnieżną, która zgarnia inne osoby będą w relacjach z tymi pierwszymi, a to powoduje, że medium społecznościowe Googla staje się coraz lepszą alternatywą dla Facebooka. Do tej pory wielu po założeniu profilu na G+ rezygnowało z jego odwiedzania, bo nie było w tym medium zbyt wielu znajomych. Bez sensu wydawało się duplikowanie aktywności w Facebooku i G+. Teraz to się zaczyna zmieniać i widać, że wielu entuzjastów social media wybiera Google+.
Poniżej dane dotyczące rozwoju liczby unikalnych użytkowników G+:
13 lipiec - 10 milionów
1 sierpień - 20,5 mln
1 wrzesień - 24,7 mln
1 październik - 38 mln
1 listopad - 43 mln
1 grudzień - 50 mln
27 grudzień - 62 mln
1 stycznia 2012 - 65.8 mln (symulacja).



Prognozy na 2012 rok są bardzo optymistyczne i zakładają, że do końca przyszłego roku Google+ zdobędzie 400 mln użytkowników.
Jak widać tylko w grudniu G+ spodziewa się blisko 16 mln nowych użytkowników, którzy będą stanowić 24% całej społeczności tej platformy.
Jestem przekonany, że Facebook zyskał mocnego konkurenta.

czwartek, 29 grudnia 2011

Nie wierzą... reklamom, poszukują rekomendacji w Internecie

Aż 60 proc. nastolatków nie ufa reklamom telewizyjnym. Za to większość z nich wierzy opiniom, które pojawiają się w internecie.
Tylko 37 proc. ludzi między 16. a 18. rokiem życia gotowych jest kupować towary promowane w którejś z telewizji. To o 7 proc. mniej niż w 2009 roku – wynika z sondażu przeprowadzonego przez firmę badawczą ARC Rynek Opinia w 2010 roku. Większość nastolatków uważa bowiem, że reklamy telewizyjne są głupie, infantylne i wprowadzają ludzi w błąd. Znacznie bardziej ufają informacjom o produktach, które można znaleźć w popularnych portalach społecznościowych, na forach internetowych oraz blogach.
Trend ten wykorzystują firmy, które coraz więcej pieniędzy przeznaczają na reklamę online. Tylko w pierwszym półroczu 2010 r. wydały na promocję w sieci ponad 60 mln zł, czyli o 18 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Lepsza od nas była tylko Hiszpania, gdzie – jak wynika z opublikowanego w 2010 roku raportu międzynarodowej firmy IAB Europe i PricewaterhouseCoopers, wydatki na promocje internetowe wzrosły o 20 proc.

Najwięcej skłonne są inwestować w reklamę online branże: motoryzacyjna, kosmetyczna, telekomunikacyjna oraz spożywcza. Firmy nie ograniczają się jednak tylko do tradycyjnej reklamy graficznej, czyli pojawiających się po otwarciu strony nielubianych okienek z informacjami o produktach. Uciekają się do metod alternatywnych, czyli tzw. reklamy szeptanej i marketingu rekomendowanego, które na pierwszy rzut oka wcale na reklamę nie wyglądają. I to właśnie te metody – jak wynika z badań – przynoszą najlepsze efekty.
Przekonała się już o tym firma Lorenz, właściciel takich marek, jak Crunchips, Lajkonik czy Naturals. Kilka miesięcy temu rozpoczęła kampanię promocyjną swojego nowego produktu, czyli orzeszków Nic Nacs.
Koncern rozdał po prostu kilka tysięcy opakowań młodym klientom: każdy dostał 6 paczek dla siebie i 30, które miał rozdać znajomym. Następnie wszyscy mieli przedstawić swoje opinie o przekąsce na najbardziej popularnych portalach, takich jak Facebook, Epuls, Nasza-Klasa czy Grono. Okazało się, że w kilka miesięcy Nic Nacs stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych produktów koncernu.
Podobna strategię przyjął Philips, który w 2010 roku rozpoczął kampanię swojego nowego żelazka. Kilkadziesiąt sztuk rozesłał do kobiet, które zadeklarowały, że wypróbują nowość, a potem zaproszą znajome na wspólne prasowanie i nakręcą z pokazu filmik wideo. Filmiki będą prezentowane w internecie, a autorki najciekawszych i najchętniej oglądanych będą mogły zatrzymać żelazko na własność.

Inną coraz bardziej popularną formą promowania towaru i marki są blogi.
Koncerny gotowe są płacić nawet po kilka tysięcy złotych osobom piszącym swoje dzienniki w sieci. Pod warunkiem rzecz jasna, że napomkną o produkowanych przez nie towarach.
Niektóre firmy same zakładają blogi, czyli tzw. flogi. Np. Sony przez kilka miesięcy prowadził bloga, na którym dwóch nastolatków opisywało, jak przekonują swoich rodziców, żeby w prezencie gwiazdkowym kupili im najnowszą konsolę do gier internetowych. Nota bene akcja skończyła się kompromitacją ponieważ początkowo była prowadzona anonimowo pod tytułem "all I want for xmas is a PSP". Amerykańscy internauci jednak szybko zorientowali się, że to zakamuflowane działania agencji Edelman, która działał na zlecenia Sony. W 2006 roku za te działania Sony otrzymało od amerykańskich blogerów "nagrodę": "Best" Fake Blog (tzw. Złotą Kupę).

Trudno oszacować, ile polskie przedsiębiorstwa wydają na tzw. alternatywne formy reklamy internetowej. Na pewno daleko nam jeszcze do Stanów Zjednoczonych, gdzie nakłady na marketing szeptany sięgają 2 mld dol. i – jak przewidują eksperci – w 2013 roku przekroczą 3 mld dol.

Żródło: Dziennik Gazeta Prawna, 15-11-2010, "Młodzież nie wierzy reklamom w telewizji"

Luter - pierwszy bloger

Ciekawy artykuł został opublikowany w The Economist: http://www.economist.com/node/21541719. Pięć wieków przed Facebookiem i arabską wiosną, social media przyczyniły się do stworzenia reformacji. Artykuł jest analizą sukcesu podjętych przez Macina Lutera działań z perspektywy zastosowanych przez niego nowoczesnych technik komunikacji. Autor "95 Tez" wykorzystał nową technikę drukarską tak jak współcześnie wykorzystuje się media społecznościowe. Dzięki swoim broszurom mógł stworzyć buzz, który rozprzestrzeniał się w zawrotnym jak na tamte czasy tempie. Technika druku umożliwiła Luterowi nie tylko rozpowszechnianie swoich poglądów, ale również bardzo szybką odpowiedź na krytykę. To prawdziwe mechanizmy social media w XVI wieku.
Jednym słowem można powiedzieć, że ludzkość nie pierwszy raz realizuje swoje potrzeby komunikacyjne wykorzystując najnowsze technologie. Jak widać sukces Facebooka czy Google + jest na miarę naszych współczesnych możliwości. Uzyskanie ponad 700 mln użytkowników największego medium społecznościowego w zaledwie kilka lat okrzyknięte jest fenomenem współczesności. Patrząc na historię można spekulować z dużym prawdopodobieństwem, że w przyszłości pojawią się media, które takie wyniki będą mogły osiągnąć np. w kilka miesięcy, a może i dni.

czwartek, 6 października 2011

Telewizor - nie, dziękuję

Dziś w radiowej trójce słyszałem, że już 700 tys. rodzin w Polsce odrzuciło posiadanie telewizora. Większość z nich to ludzie z wyższym wykształceniem.
Badacze doszukują się tych powodów w zmęczeniu odbiorców sieczką informacyjną oraz rozrywką na coraz niższym poziomie. Do tego dochodzi przekształcanie się już praktycznie wszystkich programów od rozrywkowych do publicystycznych w tabloidową formę, a infotainment zaczyna mieć coraz bardziej pejoratywne znaczenie.
Ja uważam, że również ważnym powodem odchodzenie od tradycyjnej TV są zmiany w dostępie do mediów, które wygenerował internet. Obecny, bardziej świadomy użytkownik sieci z łatwością może zbudować swoją własną "ramówkę" korzystając nie tylko z Youtube ale niezliczonej ilości serwisów z zawartością wideo, on demand czy TV internetowej. Co ważne, często materiały pochodzące z bezpłatnych serwisów posiadają reklamy tylko takie, które dopasowane są do zgłoszonych przez użytkownika potrzeb czy zainteresowań.
Jak widać, zmiany przynoszone przez rozwój Internet nie dotykają tylko prasy, ale również najmocniejszego w Polsce medium jakim jest telewizja.

poniedziałek, 3 października 2011

PRasa działa!

Prasa działa!
Czwarta edycja badania Top Marka – wspólnej inicjatywy Miesięcznika Press i agencji informacyjnej PRESS-SERVICE Monitoring Mediów pozwala na dokonanie pewnej konstatacji nie tylko na temat wizerunku najlepszych medialnie firm, ale także ogólnej kondycji prasy w Polsce. Choć od kilku lat nie brakuje osób wieszczących śmierć „papierowej” formy komunikacji oraz malejącej opiniotwórczości tradycyjnych mediów, to wyniki naszej analizy wskazują na całkiem odmienne wnioski. Z pewnością medium prasowe stanowi nadal podstawowy nośnik informacji i reklamy, wykorzystywany przez większość firm i bezapelacyjnie wpływający na kreowanie ich wizerunku - zależność taką obserwujemy w każdej z dwunastu badanych w tegorocznej analizie branż. Wynik ten jest oczywiście wypadkową profesjonalnych działań public relations podejmowanych przez poddane badaniu podmioty i umiejętności zainteresowania dziennikarzy określonym tematami a także samego zaangażowania mediów prasowych w obserwację poszczególnych branż i ich otoczenia.
Śmiało można powiedzieć, że prasa ma się dobrze. W tym roku dzięki temu, że nadal dziennikarze tradycyjnych mediów z niesłabnącym zaangażowaniem opisywali otaczającą nas rzeczywistość, dokumentaliści i badacze z agencji PRESS-SERVICE musieli przeanalizować blisko 300 000 materiałów. Gazety i czasopisma wciąż należą do kluczowych mediów, które nie tylko informują, ale z ogromną siłą tworzą, utrwalają lub niszczą wizerunek osób, firm a nawet branż. W tym kontekście lansowane przez wydawców prasy hasło: „PRASA DZIAŁA!” wydaje się być prawdziwe.

Top Marka 4/12

Z najnowszym magazynem PRESS, pojawił się oczekiwany przez wielu dodatek Top Marka. To już czwarta edycja tego badania przeprowadzonego przez reprezentowaną przeze mnie agencję PRESS-SERVICE Monitoring Mediów wspólnie z wydawcą wspomnianego tytułu.
Tym razem analizie poddano 12 najbardziej medialnych branż i sektorów polskiej gospodarki. W Top Marce znajdziemy ocenę aktywności medialnej takich rynków jak: motoryzacja, telewizja, energetyka, bankowość, telekomunikacja, ubezpieczenia, sieci handlowe, radio, telefony GSM, artykuły spożywcze, kosmetyki oraz producenci IT. Zapraszam do lektury, bo poza wynikami pracy analityków PRESS-SERVICE, artykułami dziennikarzy Press'a również wypowiedzi przedstawicieli liderów medialnych wszystkich z powyższych kategorii tematycznych.
W kolejnym wątku "PRasa działa!" załączę jeszcze mój wstęp do bieżącej Top Marki.

wtorek, 13 września 2011

Monitoring mediów a obrazowanie sentymetów

Polecam materiał z dzisiejszej Rzeczpospolitej, szczególnie w kontekście tego co robi PRESS-SERVICE Monitoring Mediów na co dzień - http://www.rp.pl/artykul/716229.html.
W tym wypadku komputer dostarcza informacji o nastrojach społecznych w poszczególnych krajach.

Tak swoją drogą, dokładnie przyglądając się wykresowi światowego nastroju (patrz tu), to można zauważyć, że w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku było nam z każdym rokiem lepiej, bardziej optymistycznie, a załamanie nastrojów przyszło wraz z nowym millennium.
Zadaniem naszych analityków i badaczy jest dostarczanie wniosków budowanych na analizach informacji medialnych pojawiających się w prasie, internecie, radiu i telewizji na temat poszczególnych organizacji (w tym również partii politycznych), przedsiębiorstw czy całych branż. Bardzo często zauważalna jest silna korelacja pomiędzy wizerunkiem medialnym badanych podmiotów a ich rzeczywistą sytuacją.

poniedziałek, 5 września 2011

Tygodniki opinii

0,5 mln stron, 7400 tytułów, blisko 400 tygodników i 41 dzienników. Tak wygląda współczesny rynek prasowy w Polsce. Rynek dodajmy, bardzo dynamiczny szczególnie w obszarze tygodników.
Najlepiej sprzedającym się tytułem w tym segmencie jest od bardzo dawna Tele Tydzień. Natomiast wśród tygodników opinii Uważam Rze. Ten konserwatywno-liberalny tygodni osiągnął już średnią sprzedaż w wysokości 131 tys. egzemplarzy. Wyprzedził o 1 tys. Politykę i zostawił dość daleko w tyle Newsweeka i Wprost (odpowiednio ze 106 i 95 tys. egzemplarzy sprzedaży). Jeszcze dalej są Gazeta Polska z 66 tysiącami i Przekrój z 32 tysiącami sprzedawanych egzemplarzy. O ile dla Gazety Polskiej taka wielkość jest dobrym wynikiem, o tyle w przypadku Przekroju myślę, że można mówić o niepowodzeniu projektu Grzegorza Hajdarowicza. Jednak co ciekawe, po przejęciu Rzeczpospolitej ten businessman może realizować swoje ambicje wydawnicze mając w portfelu Uwarzam Rze. Trudno powiedzieć jak te dwa projekty po zmianie właścicielskiej będą na siebie wpływać, ale wydaje się, że konsekwencje muszą być zauważalne już niebawem.

czwartek, 4 listopada 2010

Social Media Revolution

Social Media Revolution - fantastyczny jest ten film. Może trochę przydługi jak na standardy internetowe, ale w bardzo obrazowy sposób pokazuje czym jest dla wielu rewolucja w mediach społecznościowych. Z jakimi zmianami jest kojarzona, ale także, z którymi globalnymi markami. Najnowsza wersja została zaktualizowana o świeże dane (stan na maj 2010), ale podkład muzyczny pozostał bez zmian ;-).

piątek, 8 października 2010

...ave AVE

AVE. Ciekawy wskaźnik w temacie badania efektywnoście media relations. Bardzo wielu z niego korzysta, ale ze względu na jego "nienajlepszy PR" (celowo i dla żartu sytuacyjnego) niewielu z imienia i nazwiska się przyznaje publicznie do tego, że go stosuje.
Kolejne kongresy, poszukiwania adekwatnych wskaźników pomiaru powoduje, że ten (nazwijmy to jeden z najstarszych) wskaźnik budzi emocje i z pewnością będzie budzić emocje jeszcze przez długi czas.
Jaki jest zatem podstawowy problem z AVE? Wg mnie to przede wszystkim nie zrozumienie jego istoty i celu dla którego został powołany do życia. Geneza AVE wynika z tego, że w każdej dziedzinie potrzebuje indykatorów, które w sposób numeryczny będą mogły wyrazić stopień realizacji celu. W tym miejscu uwaga. Musi to korelować z założeniami i sformułowaniem celu. Zatem AVE w tym wypadku może być wskaźnikiem pomiarowym pod warunkiem, że celem działań media relations będzie uzyskanie określonego miejsca w przestrzeni medialnej. Trzeba pamiętać przy tym, że AVE NIE WYCENIA KOMUNIKACJI, ale powierzchnię i/lub przestrzeń na jakiej i w jakiej taka komunikacja została opublikowana!
Po drugie jeżeli AVE traktujemy jako jeden ze wskaźników badania efektywności to bardzo ważne jest, aby traktować go jedynie jako wskaźnik względny a nie jako bezwzględny. Nawet mnożąc wady AVE nie da się nie zauważyć, że może on być bardzo ciekawym wskaźnikiem w różnego rodzaju badaniach porównawczych, pod warunkiem, że benchamarki, do których się odwołujemy były dokładnie tak samo obliczane. Tymi benchmarkami mogą być wartości AVE obliczone dla tego samego okresu dla konkurencji . Innym benchmarkiem może być wartość AVE do adekwatnego okresu w przeszłości (np. rok do roku).
Zatem nawet dalej nie pogłębiając dyskusji na temat wad i zalet AVE, warto zauważyć, że ten wskaźnik adekwatnie dobrany do celów badawczych może być wartościowym indykatorem.

Koniec z iluzją AVE. W obronie decyzji i budżetów

Po kilku latach absencji w tworzeniu wpisów na moim blogu - swoją aktywność przeniosłem na LinkedIn - postanowiłem przerwać to milczenie. To...