Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Internet. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 grudnia 2011

Media 2011 - krótkie podsumowanie

Media - krótkie podsumowanie 2011

Prasa:
- debiut i sukces Uważam Rze - nikt się nie spodziewał, bo sukces chyba przerósł nawet twórców, że wydawałoby się na ustalonym rynku tygodników jest miejsce na kolejne pismo (tym bardziej, że wydane na względnie tanim papierze i bez ukrywanego subiektywizmu politycznego),
- przejęcie Presspublici przez Grzegorza Hajdarowicza - spektakularna transakcja, ale dla wielu całkowicie niezrozumiała z perspektywy biznesowej,
- przyspieszający kryzys związany ze spadkiem sprzedaży wydawnictw papierowych w żaden sposób nierekompensowany przez minimalne zainteresowanie elektronicznymi wersjami płatnymi (w tym na tablety i smartfony).

Internet i Social Media:
- rozwód TVN z Onetem i nieprzewidywalność przyszłej strategii i losów największego polskiego portalu,
- detronizacja NK przez Facebooka,
- rozszerzenie składu PBI i zapowiedź zmian w Megapanelu,
- premiera Google+ jako potencjalnego światowego rywala Facebooka,
- umocnienie się serwisów wideo na rynku reklamy internetowej oraz znacząca dynamika telewizji internetowej,

Radio:
- zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji, nakładająca m.in obowiązek, że 33% nadawanych utworów musi być po polsku, z czego 60% ma być emitowane w godzinach 5.00-24.00.

Telewizja:
- fuzja UPC i Aster wpływająca na zdecydowanie umocnienie się tej pierwszej na rynku telewizji kablowych,
- zakup części TVN (ITI) przez Canal+ (Vivendi) oraz spodziewane połączenie platform satelitarnych N i Cyfra+,
- przejęcie telewizji Polsat przez Cyfrowy Polsat oraz zakup Polkomtela przez Zygmunta Solorza.

...

czwartek, 29 grudnia 2011

Nie wierzą... reklamom, poszukują rekomendacji w Internecie

Aż 60 proc. nastolatków nie ufa reklamom telewizyjnym. Za to większość z nich wierzy opiniom, które pojawiają się w internecie.
Tylko 37 proc. ludzi między 16. a 18. rokiem życia gotowych jest kupować towary promowane w którejś z telewizji. To o 7 proc. mniej niż w 2009 roku – wynika z sondażu przeprowadzonego przez firmę badawczą ARC Rynek Opinia w 2010 roku. Większość nastolatków uważa bowiem, że reklamy telewizyjne są głupie, infantylne i wprowadzają ludzi w błąd. Znacznie bardziej ufają informacjom o produktach, które można znaleźć w popularnych portalach społecznościowych, na forach internetowych oraz blogach.
Trend ten wykorzystują firmy, które coraz więcej pieniędzy przeznaczają na reklamę online. Tylko w pierwszym półroczu 2010 r. wydały na promocję w sieci ponad 60 mln zł, czyli o 18 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Lepsza od nas była tylko Hiszpania, gdzie – jak wynika z opublikowanego w 2010 roku raportu międzynarodowej firmy IAB Europe i PricewaterhouseCoopers, wydatki na promocje internetowe wzrosły o 20 proc.

Najwięcej skłonne są inwestować w reklamę online branże: motoryzacyjna, kosmetyczna, telekomunikacyjna oraz spożywcza. Firmy nie ograniczają się jednak tylko do tradycyjnej reklamy graficznej, czyli pojawiających się po otwarciu strony nielubianych okienek z informacjami o produktach. Uciekają się do metod alternatywnych, czyli tzw. reklamy szeptanej i marketingu rekomendowanego, które na pierwszy rzut oka wcale na reklamę nie wyglądają. I to właśnie te metody – jak wynika z badań – przynoszą najlepsze efekty.
Przekonała się już o tym firma Lorenz, właściciel takich marek, jak Crunchips, Lajkonik czy Naturals. Kilka miesięcy temu rozpoczęła kampanię promocyjną swojego nowego produktu, czyli orzeszków Nic Nacs.
Koncern rozdał po prostu kilka tysięcy opakowań młodym klientom: każdy dostał 6 paczek dla siebie i 30, które miał rozdać znajomym. Następnie wszyscy mieli przedstawić swoje opinie o przekąsce na najbardziej popularnych portalach, takich jak Facebook, Epuls, Nasza-Klasa czy Grono. Okazało się, że w kilka miesięcy Nic Nacs stały się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych produktów koncernu.
Podobna strategię przyjął Philips, który w 2010 roku rozpoczął kampanię swojego nowego żelazka. Kilkadziesiąt sztuk rozesłał do kobiet, które zadeklarowały, że wypróbują nowość, a potem zaproszą znajome na wspólne prasowanie i nakręcą z pokazu filmik wideo. Filmiki będą prezentowane w internecie, a autorki najciekawszych i najchętniej oglądanych będą mogły zatrzymać żelazko na własność.

Inną coraz bardziej popularną formą promowania towaru i marki są blogi.
Koncerny gotowe są płacić nawet po kilka tysięcy złotych osobom piszącym swoje dzienniki w sieci. Pod warunkiem rzecz jasna, że napomkną o produkowanych przez nie towarach.
Niektóre firmy same zakładają blogi, czyli tzw. flogi. Np. Sony przez kilka miesięcy prowadził bloga, na którym dwóch nastolatków opisywało, jak przekonują swoich rodziców, żeby w prezencie gwiazdkowym kupili im najnowszą konsolę do gier internetowych. Nota bene akcja skończyła się kompromitacją ponieważ początkowo była prowadzona anonimowo pod tytułem "all I want for xmas is a PSP". Amerykańscy internauci jednak szybko zorientowali się, że to zakamuflowane działania agencji Edelman, która działał na zlecenia Sony. W 2006 roku za te działania Sony otrzymało od amerykańskich blogerów "nagrodę": "Best" Fake Blog (tzw. Złotą Kupę).

Trudno oszacować, ile polskie przedsiębiorstwa wydają na tzw. alternatywne formy reklamy internetowej. Na pewno daleko nam jeszcze do Stanów Zjednoczonych, gdzie nakłady na marketing szeptany sięgają 2 mld dol. i – jak przewidują eksperci – w 2013 roku przekroczą 3 mld dol.

Żródło: Dziennik Gazeta Prawna, 15-11-2010, "Młodzież nie wierzy reklamom w telewizji"

czwartek, 6 października 2011

Telewizor - nie, dziękuję

Dziś w radiowej trójce słyszałem, że już 700 tys. rodzin w Polsce odrzuciło posiadanie telewizora. Większość z nich to ludzie z wyższym wykształceniem.
Badacze doszukują się tych powodów w zmęczeniu odbiorców sieczką informacyjną oraz rozrywką na coraz niższym poziomie. Do tego dochodzi przekształcanie się już praktycznie wszystkich programów od rozrywkowych do publicystycznych w tabloidową formę, a infotainment zaczyna mieć coraz bardziej pejoratywne znaczenie.
Ja uważam, że również ważnym powodem odchodzenie od tradycyjnej TV są zmiany w dostępie do mediów, które wygenerował internet. Obecny, bardziej świadomy użytkownik sieci z łatwością może zbudować swoją własną "ramówkę" korzystając nie tylko z Youtube ale niezliczonej ilości serwisów z zawartością wideo, on demand czy TV internetowej. Co ważne, często materiały pochodzące z bezpłatnych serwisów posiadają reklamy tylko takie, które dopasowane są do zgłoszonych przez użytkownika potrzeb czy zainteresowań.
Jak widać, zmiany przynoszone przez rozwój Internet nie dotykają tylko prasy, ale również najmocniejszego w Polsce medium jakim jest telewizja.

czwartek, 20 sierpnia 2009

Czyje treści nas interesują?

Inną ciekawostką, która "rzuciła" mi się w oczy przy studiowaniu ostatniego raportu D-Link, to odpowiedź na pytanie: Które treści są dla Pana(i) najciekawsze? Ku mojemu zdziwieniu (być może dla innych nie jest to zaskakujące) najwięcej respondentów odpowiedziało, że są to treści tworzone przez innych użytkowników Internetu - aż 46%. Tylko 17% wskazało, że najciekawsze są dla nich informacje tworzone przez dziennikarzy... Mam wrażenie, że to pokazuje, że kryzys tradycyjnych mediów, to już nie tylko papierowa forma publikacji, ale samo podejście do tworzenia informacji, budowania zaufania z czytelnikami oraz świadomość niezależności i bliskości z odbiorcą.

P.S. Tylko 5% uczestników badania wskazało, że najciekawsze są dla nich treści tworzone przez firmy.

Pełny raport D-Link Technology Trend 2009 w poniższej prezentacji.

środa, 19 sierpnia 2009

Jak Polacy używają Internet - badanie D-Link Technology

Dawno mnie nie było na własnym blogu. Dużo się działo, a do tego okres wakacji...
Z ciekawszych rzeczy, które mnie skłoniły do napisanie kilku słów to badanie D-Link Technology na temat korzystania z Internetu.
Przede wszystkim co rzuca się w oczy, to inne "motywatory", które skłaniają Polaków i Amerykanów do serfowania w sieci.



Jak widać aż 80% Amerykanów korzysta z Internetu dlatego, że chce się komunikować z innymi użytkownikami. W Polsce ta przesłanka jest ważna tylko dla 60% internautów. Z kolei o 15 punktów procentowych mocniej niż ludzie z USA chcemy być uczestnikami społeczności. To pokazuje, że nadal jesteśmy bardziej biernymi uczestnikami internetowej rewolucji. Jeszcze bardziej odmienne nastawienie do Internetu Polaków pokazuje informacja, ilu z nas pisze bloga. Tu różnica między Polakami a Amerykanami jest wręcz dramatyczna. Tylko 3% przyznaje się do tworzenia bloga (a 37% do tworzenia jakichkolwiek własnych treści, włącznie z komentarzami na forach, listach, pod artykułami itp.) gdzie w przypadku amerykańskich użytkowników globalnej sieci to 44% aktywnie blogujących.

To oczywiście nie wszystkie obserwacje z tego badania. Innym faktem jest to, że już blisko 1/3 wszystkich Polaków posiada konto w serwisie społecznościowym. Wydawałoby się, że to rewelacyjny wynik, wskazujący na to, że WEB 2.0 jest już zrozumiały dla większości internautów. Obawiam się jednak, że gro z tych osób, to po prostu Ci, którzy mają jedynie profil w nasza-klasa.pl, a to chyba nie wystarczy, żeby można było powiedzieć, że są aktywnymi uczestnikami polish social media.

Koniec z iluzją AVE. W obronie decyzji i budżetów

Po kilku latach absencji w tworzeniu wpisów na moim blogu - swoją aktywność przeniosłem na LinkedIn - postanowiłem przerwać to milczenie. To...