czwartek, 8 listopada 2012
Top Marka - 5 lat badania wizerunku prasowego największych branż w Polsce
piątek, 30 grudnia 2011
Media 2011 - krótkie podsumowanie
Prasa:
- debiut i sukces Uważam Rze - nikt się nie spodziewał, bo sukces chyba przerósł nawet twórców, że wydawałoby się na ustalonym rynku tygodników jest miejsce na kolejne pismo (tym bardziej, że wydane na względnie tanim papierze i bez ukrywanego subiektywizmu politycznego),
- przejęcie Presspublici przez Grzegorza Hajdarowicza - spektakularna transakcja, ale dla wielu całkowicie niezrozumiała z perspektywy biznesowej,
- przyspieszający kryzys związany ze spadkiem sprzedaży wydawnictw papierowych w żaden sposób nierekompensowany przez minimalne zainteresowanie elektronicznymi wersjami płatnymi (w tym na tablety i smartfony).
Internet i Social Media:
- rozwód TVN z Onetem i nieprzewidywalność przyszłej strategii i losów największego polskiego portalu,
- detronizacja NK przez Facebooka,
- rozszerzenie składu PBI i zapowiedź zmian w Megapanelu,
- premiera Google+ jako potencjalnego światowego rywala Facebooka,
- umocnienie się serwisów wideo na rynku reklamy internetowej oraz znacząca dynamika telewizji internetowej,
Radio:
- zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji, nakładająca m.in obowiązek, że 33% nadawanych utworów musi być po polsku, z czego 60% ma być emitowane w godzinach 5.00-24.00.
Telewizja:
- fuzja UPC i Aster wpływająca na zdecydowanie umocnienie się tej pierwszej na rynku telewizji kablowych,
- zakup części TVN (ITI) przez Canal+ (Vivendi) oraz spodziewane połączenie platform satelitarnych N i Cyfra+,
- przejęcie telewizji Polsat przez Cyfrowy Polsat oraz zakup Polkomtela przez Zygmunta Solorza.
...
wtorek, 13 września 2011
Monitoring mediów a obrazowanie sentymetów
W tym wypadku komputer dostarcza informacji o nastrojach społecznych w poszczególnych krajach.
Tak swoją drogą, dokładnie przyglądając się wykresowi światowego nastroju (patrz tu), to można zauważyć, że w latach dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku było nam z każdym rokiem lepiej, bardziej optymistycznie, a załamanie nastrojów przyszło wraz z nowym millennium.
Zadaniem naszych analityków i badaczy jest dostarczanie wniosków budowanych na analizach informacji medialnych pojawiających się w prasie, internecie, radiu i telewizji na temat poszczególnych organizacji (w tym również partii politycznych), przedsiębiorstw czy całych branż. Bardzo często zauważalna jest silna korelacja pomiędzy wizerunkiem medialnym badanych podmiotów a ich rzeczywistą sytuacją.
czwartek, 6 maja 2010
Amerykański Newsweek na sprzedaż
Takie sytuacje pokazują, że wydawcy muszą zmienić całkowicie model swojego funkcjonowania. Jeżeli właściciele gazet i czasopism poprzestaną tylko na retuszu obecnego wyglądu ich biznesu, tworzeniu wersji internetowych bez kompleksowej strategii obecności w sieci, opieraniu swoich dochodów na ściganiu wykorzystujących opublikowane przez nich treści, sami zniszczą perspektywę i przyszłość mediów w tradycyjnym znaczeniu.
piątek, 21 sierpnia 2009
Promocja miast i regionów - czyli sierpniowe spotkanie Poznań PR
Podstawą prezentacji były opublikowane już raporty PRESS-SERVICE Monitoring Mediów na temat wizerunku miast: Rzeszowa, Szczecina, Krakowa i Gdańska. Jednoznacznie można stwierdzić, że o największych polskich aglomeracjach (choć jest to typowe również dla dużych miast na całym świecie) media donoszą najczęściej w kontekście sportu. Jest on w ogóle dla wielu miejsc głównym nośnikiem wizerunkowego przekazu. Poniżej prezentacja, w której jest mowa również o innych elementach istotnych z punktu widzenia promocji miast oraz wykorzystaniu informacji, w tym przede wszystkim wyników monitoringu mediów, w bieżącej pracy osób zajmujących się budowaniem wizerunku miast, regionów, czy wszelkich innych instytucji i przedsiębiorstw.
czwartek, 20 sierpnia 2009
Czyje treści nas interesują?
P.S. Tylko 5% uczestników badania wskazało, że najciekawsze są dla nich treści tworzone przez firmy.
Pełny raport D-Link Technology Trend 2009 w poniższej prezentacji.
poniedziałek, 30 marca 2009
Ryba zawinięta w gazetę
I jeszcze jeden post do wcześniejszego materiału. We wspomnianej Rzeczpospolitej można było przeczytać następującą historię:
„5 listopada 2008 roku dzwoniłem do przyjaciół w Ameryce, żeby zachowali mi egzemplarz Chicago Tribune" z nocy wyborczej prezydenta Obamy. Mam wszystkie pierwsze strony z rodzinnych miast prezydentów od wyborów Roosevelta. Teraz mam i numer z Obamą, tyle że fabrycznie foliowany z eleganckim nadrukiem wydanie pamiątkowe", nigdy nieotwarty. Wydawca wiedział, że tego egzemplarza nikt nie kupi dla newsów. Ani nawet dla poszerzonych analiz i przenikliwych komentarzy. Wszystko zostało skonsumowane, zanim jeszcze ruszyły maszyny drukarskie. Newsy wszyscy znali z telewizji, a jeżeli szukali głębszych analiz, to znaleźli je w Internecie. Komentatorzy swoje błyskotliwe puenty powtórzyli w radiu, opublikowali w blogach i pewnie zdążyli odpowiedzieć na kilka szyderczych uwag czytelników, zanim gazeta trafiła na ulicę. Tradycyjne wydanie warte jest tyle co pamiątka. Informacja w gazecie stalą się bezwartościowa”.
W tym samym materiale jest jeszcze jeden ciekawy fragment, ilustrujący dewaluację tradycyjnej gazety:
„W lutym tygodnik „Time" dał symboliczną okładkę - rybę zawiniętą w gazetę. Obrazek w zasadzie wystarcza już za odpowiedź na tytułowe pytanie: Jak ocalić gazetę ". Jak ocalić coś, czego nikt nie potrzebuje. W 2008 roku 43 proc. informacji pozyskiwaliśmy z Internetu. Jeszcze dwa lata temu to było zaledwie 24 proc. Co więcej, z roku na rok rośnie popyt na informacje. Według Pew Research Center czytamy dziś średnio trzy razy więcej newsów niż dziesięć lat temu, lecz płacimy za dostęp do informacji cztery razy mniej. Nie tylko czytamy, ale też idziemy tropem informacji. Skaczemy z linku na link z artykułu na artykuł. A potem dopisujemy swoje komentarze. Nawet najbardziej niszowe opracowania mogą dziś liczyć na masowe zainteresowanie” – czytamy w Rzeczpospolitej.
Źródło: Rzeczpospolita, Tomasz Wróblewski, 2009-03-28, str. A22
Koniec gazety wieści sama gazeta
Poniżej przedstawię, słowami analityka PRESS-SERVICE Monitoring Mediów, streszczenie tej publikacji. Oczywiście zachęcam do jej lektury również w całości w weekendowej Rzepie.
Ziściło się to, co jeszcze rok temu było jedynie hipotezą. Papierowa gazeta przestaje być produktem codziennego użytku. Za pięć, a może już za trzy lata zabraknie jej w kiosku koło -ciebie, nie przeżyje kolejnej fali cięć prenumeraty w biurach. Zniknie. Zostanie kawiarnianym kaprysem, nostalgią za minioną epoką. Coś jak płyta winylowa, stoi na półce dobrze widoczna, ale w domu nie ma nawet gramofonu, żeby jej odsłuchać.
„My, dziennikarze, powinniśmy być zachwyceni. Od czasów pierwszych starożytnych publikacji nigdy nie mogliśmy liczyć na taki odzew i udział czytelników. Darmowy dostęp do informacji jest olbrzymią zdobyczą cywilizacyjną. Sęk w tym, że nikt nie wie, jak i kto ma za to płacić. Na czym ma polegać ten nowy wspaniały biznes, skoro praca dziennikarza coraz częściej oddawana jest za darmo. Z czego żyją dziś gazety Głównie z cięcia kosztów. Malejące wpływy reklamowe nie są już w stanie utrzymać rozbudowanych i ambitnych struktur redakcyjnych z lat 70. i 80. Jeżeli jeszcze utrzymują się przy życiu, to tylko dzięki radykalnym redukcjom i obniżonym standardom. W Polsce nie mamy dziś jednej gazety, która nie zwalnia dziennikarzy i nie redukuje plac. Jedni pozbawiają się słabszych i mało wydajnych dziennikarzy, a inni tną do spodu. Często ryzykując, że większa epidemia grypy uniemożliwi skompletowanie gazety” – podaje Rzeczpospolita.
„Ogólnopolskie tytuły i te resztkami sił pretendujące do bycia ogólnopolskimi wykazują niezwykłą kreatywność w łataniu zdziesiątkowanych redakcji. Jak łysiejący mężczyzna zaczesujący braki, tak redakcje próbują łączyć działy, najmować stażystów, a ostatnio posiłkować się amatorami - tzw. dziennikarzami społecznymi. W miejsce krajowej publicystyki kupują od hurtowników teksty brytyjskich czy amerykańskich komentatorów. W kilku redakcjach dziennikarze zostali sprowadzeni do roli przeklepywaczy - przepisują informacje ściągnięte ze stron internetowych. Poważne wydawnictwa rezygnują z agencji prasowych i serwisów informacyjnych. Byłby to jeszcze niewielki problem, gdyby nie to, że dla swoich potrzeb podkradają serwisy ze stron internetowych konkurencji. Informacje PAP czy Reutersa zabarwiają kilkoma wypowiedziami, dla niepoznaki zmieniają kolejność akapitów i drukują” – czytamy w Rzeczpospolitej.
Źródło: Rzeczpospolita, Tomasz Wróblewski, 2009-03-28, str. A22
Koniec z iluzją AVE. W obronie decyzji i budżetów
Po kilku latach absencji w tworzeniu wpisów na moim blogu - swoją aktywność przeniosłem na LinkedIn - postanowiłem przerwać to milczenie. To...
-
Po kilku latach absencji w tworzeniu wpisów na moim blogu - swoją aktywność przeniosłem na LinkedIn - postanowiłem przerwać to milczenie. To...
-
Prezentacja jaką wygłosiłem na Finansowym PoRobocie, które odbyło się 12. sierpnia w Sali Notowań GPW. Dziękuję Maćkowi Budzichowi z MediaFu...
-
4 sierpnia odbyło się spotkanie z cyklu Poznań PR. Dyskutowaliśmy na temat promocji miast i marketingu miejsc. W swoim wystąpieniu mówiłem m...
